Wystawa fotografii Martyny Wacławik – 12 lipca – 9 września 2017 r. – Salonik Artystyczny KBP /ul. Wojska Polskiego 41/


Martyna Wacławik, ur. w 1997 r. w Krośnie, tegoroczna maturzystka i absolwentka Technikum nr 1 w Krośnie. Fotografią zaczęła interesować się w wieku 11 lat i zajmuje się nią amatorsko. Najbardziej lubi fotografię krajobrazową, sportową i reportażową, jednak coraz większe zainteresowanie zaskarbia sobie u niej także fotografia portretowa.

Jest laureatką wielu nagród i wyróżnień. W 2010 r. zajęła I miejsce w konkursie fotograficznym „Krosno i Nafta - Świet(l)ne Pejzaże”. Zdobyła też kilka innych nagród w konkursach, zarówno regionalnych, jak i ogólnopolskich: „Osobliwości Krośnieńskiej Przyrody” (2010), „Piękno Polskiej Ziemi” (2012), „Świąteczna Pocztówka” (2012), „Dziedzictwo Szkła - Przyciski do Papieru i Szklane Ryby” (2013), „Winorośl w obiektywie” (2014), „Sfotografuj się z Trylogią” (2014), „Piękno Podkarpacia” (2016). Jej zdjęcia zakwalifikowane zostały do wystawy „Bryczka z końca świata” w Muzeum w Galowicach oraz do 6. Ogólnopolskiego Biennale Fotografii „Miasto i ludzie - relacje” w Piwnicy PodCieniami w Krośnie. W czerwcu br. jedno ze zdjęć zostało opublikowane na oficjalnym, polskim profilu firmy Canon na Instagramie.

W poszukiwaniu własnego kanonu
Wystawa fotografii Martyny Wacławik

W czasach powszechnej dostępności sprzętu fotografującego — od aparatów różnych marek i typów po kamery w smartfonach i tabletach — i zastąpienia złożonych procesów chemicznych cyfrową edycją i obróbką materiałów graficznych, prawie każdy sprawca naciskania spustu migawki uważa się jeśli nie za dobrego to co najmniej sprawnego fotografa. Istotnie, jedną z miar wartości zdjęcia jest przekonanie autora, że wypływa ono z wewnętrznej konieczności: tak chciałem i tak powinienem je zrobić, a konsekwencją takiego dzieła jest radość i poczucie spełnienia. Istnieją jednak inne, bardziej obiektywne kryteria oceny fotografii: łączenie wielu planów, tworzenie wyrafinowanych kadrów i ich kompozycji, kreowanie nastroju, zrównoważenie kolorów, że nie wspomnę o kryteriach technicznych, niekoniecznie interesujących przeciętnego odbiorcę fotografii. Jak więc wyznaczyć granicę między, na przykład, ładnym widoczkiem a zdjęciem krajobrazowym?

Jedną z możliwych odpowiedzi na to pytanie jest prezentowana w Saloniku Artystycznym KBP wystawa fotografii Martyny Wacławik opatrzona przez autorkę tytułem „Lubię Polskę”, świadczącym o osobistym i emocjonalnym stosunku do zdjęć udostępnionych publiczności.

Krajobraz na fotografiach Martyny Wacławik to głównie efektowne panoramy — rozległe widoki ukazujące dostojeństwo i rozmach natury. Przemyślane na etapie wykonywania zdjęcia kadrowanie pozwala na uchwycenie w jednym ujęciu zarówno tatrzańskich turni, jak i łagodnych zboczy Beskidu Niskiego z jednoczesnym wykorzystaniem wyrazistej, lekko zarysowanej perspektywy. Umiejętne stosowanie kilku planów — od pierwsze-go (z postacią ludzką, wysmukłym kwiatem dziewanny) przez plan średni z osadzoną w nim zasadniczą częścią kompozycji po oddalone tło, które ją harmonijnie zamyka — wzmacnia wrażenie głębi obrazu. Pasowy układ planów dobrze wpisuje się w kadry o proporcjach krawędzi 4:3.

Przełamując stereotyp poziomego — „krajobrazowego” — układu kadru, w fotografii fragmentów pejzażu miejskiego uzasadnione zastosowanie znajduje układ pionowy. W tej grupie zdjęć szczególną uwagę przyciąga iluminowana kopuła wieży dzwonniczej krośnieńskiej fary jaśniejąca na tle nocnego nieba błękitnym, jakby wewnętrznym, światłem czy kamienica przy kazimierskiej ulicy Szerokiej w Krakowie, której rząd pustych okien przejmuje smutkiem nawet w słoneczny dzień… Trudno równie¿ wyobrazić sobie inną niż wertykalna orientację fotografii przedstawiającej wieże krakowskiego Kościoła Mariackiego oglądane przez tęczową chmurę mydlanych baniek.

A jeżeli do fotografowanej sceny nie pasuje ani pion, ani poziom? Wtedy doskonale sprawdza się kwadrat, mimo że proporcje boków 1:1 wręcz wymuszają wyjątkowo uważną kompozycję. Taka właśnie symetryczna kompozycja o osi wyznaczonej przez prześwit między kolumnami gloriety, posąg Diany i jedną z zamkowych wież znalazła zastosowanie w fotografii wykonanej w parku zamkowym w Łańcucie.

Każda z prezentowanych fotografii ma swój indywidualny nastrój, kreowany przez naturalny klimat przedstawianej sceny lub artystyczny pomysł. Dynamizm zdjęć autorka osiąga podkreślając perspektywę, odpowiednio wybierając punkt widzenia i rozmieszczając plany czy stosując trójdzielną kompozycję. Za spokój i równowagę odpowiadają natomiast delikatnie zarysowana perspektywa, symetryczna lub centralna kompozycja, niski kontrast i niewielka skala tonalna obrazu. I wreszcie światło — równomierne, rozproszone, kontrastowe, kierunkowe, ciepłe lub zimne — często decydujące o ostatecznym wyglądzie zdjęcia.

Omówione środki wyrazu i techniki to tylko niektóre z najbardziej charakterystycznych dla prac Martyny Wacławik. „Lubię Polskę” to jej pierwsza indywidualna wystawa. Prezentowane fotografie, zaledwie część wykonanych przez wiele lat (cokolwiek to znaczy w przypadku tegorocznej maturzystki) wzbogacania wiedzy i doskonalenia umiejętności, to świadectwo nieprzeciętnego talentu, wrażliwości i zgoła instynktownej zdolności wykorzystywania przypadkowego widoku czy niecodziennego zjawiska jako tematu kolejnego zdjęcia. To solidna podstawa do odkrywania sposobu, jak wyrażaniu własnego spojrzenia na świat nadać własny, niepowtarzalny styl. Niech udany, jak sądzę, debiut będzie dobrą wróżbą na początek tej fascynującej wyprawy.

Stanisław Wójtowicz